W zaledwie kilka dni po nowym roku Rainbow Six Siege ponownie stał się celem hakerów. Tym razem intruzi nie tylko spowodowali globalne awarie serwerów, ale też masowo nakładają na graczy 67-dniowe bany, co brzmi jak żart z internetowego mema. Ubisoft milczy, a społeczność wrze - czy to koniec zaufania do popularnego shootera?
![]()
Co się stało tym razem?
Według doniesień z różnych źródeł, w tym GameSpot i Dexerto, Rainbow Six Siege doświadczył kolejnego poważnego naruszenia bezpieczeństwa. Hakerzy uzyskali dostęp do backendu gry, co pozwoliło im na manipulację kontami graczy. Najbardziej widocznym efektem są tajemnicze bany na dokładnie 67 dni. Liczba ta nie jest przypadkowa - odnosi się do popularnego mema "6-7", gdzie żartobliwie pyta się o liczby pomiędzy 5 a 8, pomijając 6 i 7. To swoisty "brainrot" humor, który teraz stał się koszmarem dla fanów gry.
Atak nastąpił zaledwie kilka dni po poprzednim incydencie z końca grudnia 2025 roku, kiedy to hakerzy rozdawali miliardy kredytów w grze, odblokowywali rzadkie skiny i losowo banowali konta. Ubisoft wówczas wyłączył serwery i przeprowadził rollback transakcji, ale zaufanie graczy zostało nadszarpnięte. Teraz historia się powtarza, z dodatkowym twistem w postaci memicznego bana.
Skala problemu i reakcje graczy
Gracze zgłaszają, że ich konta są banowane bez powodu, a serwery gry są offline, uniemożliwiając normalną rozgrywkę. Społeczność na platformach jak X (dawny Twitter) i Reddit jest w szoku - niektórzy streamerzy i pro-gracze stracili dostęp do swoich profili na ponad dwa miesiące. "To absurdalne, że w 2026 roku taka gra nadal ma problemy z bezpieczeństwem" - piszą użytkownicy, domagając się wyjaśnień od Ubisoftu.
Niektórzy spekulują, że za atakami stoją te same grupy, które wcześniej uderzyły w inne tytuły Ubisoftu. Firma nie wydała jeszcze oficjalnego oświadczenia, ale z poprzedniego incydentu wiemy, że mogą planować rollback i cofnięcie banów. Pytanie brzmi, ile razy gracze wytrzymają takie perturbacje?
Kontekst poprzedniego hacka
Przypomnijmy: pod koniec grudnia 2025 roku hakerzy włamali się do systemów Rainbow Six Siege, rozdając graczom ogromne ilości wirtualnej waluty i ekskluzywnych przedmiotów. Wartość tych "prezentów" szacowano na miliony dolarów w realnej walucie, co doprowadziło do chaosu na czarnym rynku skinów. Ubisoft zareagował szybko, wyłączając marketplace i przywracając stan kont sprzed ataku. Tym razem sytuacja wydaje się podobna, ale z naciskiem na bany zamiast nagród.
Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa wskazują, że problemy mogą wynikać z luk w bazach danych, takich jak MongoDB, które były celem ataków w przeszłości. Dla Ubisoftu to poważny cios wizerunkowy, zwłaszcza że Rainbow Six Siege to jedna z flagowych produkcji firmy, z milionami aktywnych graczy.
Co dalej z Rainbow Six Siege?
Ubisoft musi działać błyskawicznie, by przywrócić serwery i cofnąć niesłuszne bany. W przeciwnym razie ryzykują odpływ graczy do konkurencyjnych tytułów, jak Valorant czy Counter-Strike 2. Społeczność oczekuje nie tylko napraw, ale też lepszych zabezpieczeń na przyszłość - być może czas na gruntowną modernizację infrastruktury.
W międzyczasie fani mogą tylko czekać na aktualizacje. Jeśli jesteś graczem R6S, sprawdź swoje konto i unikaj podejrzanych transakcji. Ten incydent pokazuje, jak kruche jest cyfrowe bezpieczeństwo nawet w topowych produkcjach gamingowych.
Podsumowanie
Kolejny hack Rainbow Six Siege to nie tylko techniczny problem, ale też sygnał, że branża musi poważniej traktować cyberzagrożenia. Z memicznym twistem czy bez, 67-dniowe bany bolą - zwłaszcza gdy gra jest twoim codziennym hobby. Śledźcie doniesienia, bo sytuacja rozwija się dynamicznie.
Top 5 najpopularniejszych gier 2025 na PlayStation i Xbox w USA - stagnacja na szczycie
W 2025 roku gracze w Stanach Zjednoczonych nie zmienili swoich nawyków - top 5 najbardziej granych ...
007 First Light: Wymagania sprzętowe zaskakują - gra ruszy na starej karcie, ale co z 4K?
IO Interactive, studio znane z serii Hitman, właśnie podało wymagania sprzętowe dla swojej nadch...
Komentarze