W drugim sezonie serialu Fallout na Prime Video w końcu doczekaliśmy się debiutu legendarnych Deathclaws. Todd Howard, szef Bethesda Game Studios, podkreśla, że te man-made potwory nie miały być jedynie tłem - i z tego, co widzimy, faktycznie sieją terror na poziomie gier. Czy adaptacja oddaje ich esencję? Sprawdzamy na podstawie najnowszego odcinka.
![]()
Debiut, na który czekali fani
Drugi sezon Fallout, który wystartował pod koniec 2025 roku, kontynuuje historię w postapokaliptycznym świecie. W czwartym odcinku wreszcie pojawiają się Deathclaws - ikoniczne bestie z gier Bethesda. Jak donosi PC Gamer, Todd Howard nie chciał, by były one "just another creature". Zamiast tego, twórcy postawili na głębsze osadzenie ich w fabule, łącząc z lore uniwersum.
Serial pokazuje Deathclaws zarówno w kontekście pre-war, jak i w ruinach New Vegas. To hołd dla fanów, którzy pamiętają te spotkania z gier - od Fallout: New Vegas po Fallout 4. Howard zaznacza, że kluczowe było oddanie ich przerażającej natury, co udało się dzięki mieszance praktycznych efektów i CGI.
Pochodzenie bestii: Eksperymenty i FEV
Deathclaws nie są przypadkowymi mutantami. Jak przypomina lore, powstały w wyniku wojskowych eksperymentów z Forced Evolutionary Virus (FEV) przed Wielką Wojną. Serial pogłębia tę historię, pokazując ich w laboratoriach i na pustkowiach. W odcinku widzimy, jak te stworzenia wpływają na losy New Vegas, co może mieć implikacje dla przyszłych gier.
Howard w wywiadzie dla PC Gamer podkreśla, że chcieli uniknąć spłycenia - Deathclaws mają być symbolem szaleństwa przedwojennego świata. To nie tylko potwory do walki, ale element ostrzeżenia przed niekontrolowaną nauką, co wpisuje się w całość uniwersum Fallout.
Jak wyglądają w akcji? Przerażająco realnie
Z tego, co opisują recenzenci, Deathclaws w serialu są równie groźne, co w grach. Walton Goggins, grający Ghula, opowiadał o scenach z nimi - mieszanka puppetry i efektów cyfrowych sprawia, że bestie wyglądają jak z koszmaru Harryhausena. Ich rogi, szpony i agresja budzą autentyczny strach, a sekwencje w śnieżnych pustkowiach potęgują napięcie.
Fani na Reddit chwalą, że CGI nie wystarczyło do oddania ich skali, więc sięgnięto po stare metody lalkarskie. To sprawia, że Deathclaws nie są płaskie - czujemy ich ciężar i zagrożenie, co przypomina pierwsze starcia w grach, gdzie jedno spotkanie mogło zakończyć przygodę.
Implikacje dla uniwersum Fallout
Howard zdradza, że wydarzenia z serialu wpłyną na przyszłe gry, jak Fallout 5. Świat po bombach, z Deathclaws w roli kluczowej, staje się jeszcze bogatszy. To nie tylko fanservice, ale rozwój lore - od roli w New Vegas po potencjalne powiązania z innymi frakcjami.
Jeśli sezon 2 utrzyma poziom, Fallout może stać się jedną z najlepszych adaptacji gier. Czekamy na kolejne odcinki, bo te bestie dopiero rozkręcają akcję.
Wiedźmin na Netflixie: Piąty sezon zakończy serię w 2026 roku
Netflix wreszcie potwierdził to, na co fani czekali z mieszanymi uczuciami: piąty sezon "Wiedźmin...
Finałowa bitwa w Stranger Things zainspirowana Baldur's Gate 3 - twórcy ujawniają kulisy
Bracia Duffer, twórcy kultowego serialu Stranger Things, zaskoczyli fanów wyznaniem, że finałowa...
Komentarze