W świecie fighting games nadciąga burza. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych komentatorów społeczności FGC, Sajam, ogłosił, że nie weźmie udziału w przyszłych edycjach EVO. Decyzja wynika z kontrowersyjnego przejęcia turnieju przez saudyjski fundusz inwestycyjny, co budzi obawy o etykę i sportswashing. Czy to początek większego bojkotu?
![]()
Decyzja Sajama i jej kontekst
Sajam, popularny streamer i komentator, który od lat buduje mosty między niszową społecznością fighting games a szerszą publicznością gamingową, podjął radykalny krok. W niedawnym oświadczeniu na swoim kanale stwierdził, że rezygnacja z EVO to "duża sprawa dla niego jako człowieka". Powodem jest przejęcie organizatora turnieju, firmy RTS, przez Qiddiya Gaming - podmiot powiązany z saudyjskim Public Investment Fund (PIF).
Przejęcie ogłoszono we wrześniu 2025 roku, a od tamtej pory w społeczności FGC (Fighting Game Community) nie milknie dyskusja. Sajam podkreśla, że nie chce wspierać inicjatyw, które mogą służyć do maskowania problemów z prawami człowieka w Arabii Saudyjskiej. Jak sam przyznał, czuje dyskomfort z faktem, że jego udział mógłby pośrednio legitymizować takie praktyki.
Kontrowersje wokół saudyjskich inwestycji
Arabia Saudyjska od lat inwestuje w esport i gaming, co krytycy określają mianem sportswashingu - strategii, w której sport służy do poprawy wizerunku kraju mimo oskarżeń o łamanie praw człowieka, w tym morderstwo dziennikarza Jamala Khashoggiego w 2018 roku czy dyskryminację mniejszości. PIF, fundusz wart biliony dolarów, wcześniej próbował przejąć Electronic Arts, co również wzbudziło kontrowersje.
W przypadku EVO, największego turnieju fighting games na świecie, buyout oznacza potencjalne zmiany. Organizatorzy zapewniają, że wydarzenie pozostanie wierne swoim korzeniom, ale społeczność jest podzielona. Niektórzy gracze i fani wzywają do wsparcia grassrootsowych eventów, czyli niezależnych turniejów organizowanych przez pasjonatów, bez wielkich sponsorów.
Reakcje w społeczności FGC
Decyzja Sajama nie jest odosobniona. Inni prominentni członkowie FGC, w tym gracze i organizatorzy, wyrażają podobne obawy. Na platformach jak X (dawny Twitter) pojawiają się posty krytykujące przejęcie, z hasłami o etyce i autentyczności sceny. Jeden z użytkowników napisał: "EVO zostało kupione przez Saudów do sportswashingu - to zła rzecz, nie zapominajcie".
Z drugiej strony, część społeczności argumentuje, że finansowanie z PIF może przynieść korzyści, takie jak większe pule nagród i profesjonalizacja eventów. EVO 2025, zaplanowane na lipiec w Las Vegas, nadal przyciąga zapisy, ale cień kontrowersji może wpłynąć na frekwencję.
Co dalej z EVO i FGC?
EVO, założone w 1996 roku jako Battle by the Bay, ewoluowało w globalne święto fighting games, z tytułami jak Street Fighter, Tekken czy Mortal Kombat. Przejęcie przez Saudów stawia pod znakiem zapytania przyszłość turnieju. Czy więcej osobistości pójdzie śladem Sajama? Społeczność stoi przed dylematem: kultura kontra finanse.
Warto śledzić rozwój sytuacji, bo FGC zawsze była znana z pasji i niezależności. Jak podają źródła jak PC Gamer i Eurogamer, to nie koniec dyskusji - być może początek nowej ery dla fighting games.
Koniec Anthem: BioWare wyłącza serwery gry na zawsze
Po siedmiu latach od premiery Anthem, ambitny projekt BioWare i EA, oficjalnie przechodzi do histori...
Indie deweloper rezygnuje z gry opartej na AI: "To hańba dla twórców i graczy"
W świecie gier indie zdarzają się historie, które brzmią jak fabuła z netfliksowego serialu. O...
Komentarze