Roguelike'i, kiedyś niszowy gatunek, dziś królują na listach bestsellerów. Ich proceduralnie generowane poziomy, permadeath i nieskończona replayability przyciągają miliony graczy. Ale czy ta eksplozja popularności nie prowadzi do stagnacji? Na podstawie ostatnich analiz z GameSpot przyglądamy się, jak sukces staje się pułapką dla twórców.
![]()
Od niszy do mainstreamu
Gatunek roguelike, zainspirowany klasykami jak Rogue z 1980 roku, ewoluował w coś znacznie większego. Dziś obejmuje nie tylko tradycyjne dungeon crawlery, ale też roguelite'y z elementami progresji. Gry takie jak Hades, Slay the Spire czy The Binding of Isaac udowodniły, że formuła proceduralnej rozgrywki może być hitem. Popularność wybuchła kilka lat temu, a w 2026 roku rynek roguelike'ów jest wart miliardy dolarów - według raportów Valuates Reports, do 2030 roku może osiągnąć nawet 57 miliardów USD.
Wzrost ten napędza nie tylko indie studia, ale też giganci branży. Dodatki roguelike'owe pojawiły się w dużych tytułach, jak God of War Ragnarok: Valhalla czy Hitman: World of Assassination. To dowód, że mechaniki te stały się uniwersalne, przyciągając graczy szukających wyzwań i świeżości w każdym podejściu.
Problem sequeli i aktualizacji
Jednak ta popularność ma ciemną stronę. Deweloperzy, widząc sukces, skupiają się na sequelach i ciągłych aktualizacjach, co blokuje nowe pomysły. Przykładem jest Hades 2 od Supergiant Games - gra, która budzi emocje, ale też pytania, czy nie jest zbyt podobna do poprzedniczki. Podobnie Slay the Spire 2 czy nadchodzące kontynuacje Dead Cells. Studia jak Motion Twin czy Red Hook (twórcy Darkest Dungeon) spędzają lata na wsparciu post-launch, co opóźnia świeże projekty.
Jak zauważa Diego Nicolás Argüello w artykule na GameSpot, sequele stają się "koniecznym złem" w nasyconym rynku. Zamiast eksperymentować, twórcy powtarzają sprawdzone formuły, bo gracze oczekują więcej tego samego. To prowadzi do kreatywnej stagnacji - zamiast innowacji, dostajemy wariacje na ten sam temat.
Wyzwania dla małych studiów
Indie deweloperzy, którzy kiedyś rewolucjonizowali gatunek, teraz walczą o uwagę. Rynek jest przepełniony: Steam zalewa fala roguelike'ów, od pixelartowych retro po nowoczesne deckbuildery jak Balatro. Sukces jednego tytułu, jak Hades, inspiruje dziesiątki naśladowców, ale nie wszystkie przetrwają. Raporty z Verified Market Research wskazują na wzrost rynku o 6% rocznie, ale konkurencja jest mordercza.
Gracze też czują zmęczenie. Jak pisze Ars Technica, w 2025 roku roguelike'i zdominowały listy najlepszych gier, ale powtarzalność mechanik sprawia, że trudno wyróżnić się. Czy permadeath i proceduralność to wciąż gwarancja sukcesu, czy już klisza?
Co dalej z roguelike'ami?
Branża potrzebuje równowagi. Studia powinny eksperymentować z hybrydami, łącząc roguelike z innymi gatunkami, jak w Prey: Mooncrash. Warto też wspierać mniejsze produkcje, które wnoszą świeżość, np. poprzez festiwale indie czy platformy jak itch.io.
Popularność roguelike'ów to blessing i curse. Daje deweloperom stabilność, ale grozi utratą kreatywności. W 2026 roku zobaczymy, czy gatunek ewoluuje, czy utknie w pętli sequeli. Jedno jest pewne: dla fanów to złoty wiek, ale z nutką niepokoju o przyszłość.
Diablo 4: Rywalizacja demonobójców nabiera tempa - nadchodzi aktualizacja z oficjalnymi tabelami liderów
Diablo 4 szykuje się na prawdziwą rewolucję w endgame'ie. Najnowsza aktualizacja, zaplanowana na ...
Przyszłość The Sims: Maxis pracuje nad "następną ewolucją" serii obok The Sims 4
Maxis, studio odpowiedzialne za serię The Sims, właśnie podzieliło się planami na 2026 rok. W o...
Komentarze