W obliczu globalnych niedoborów pamięci RAM i rosnących kosztów produkcji, Nintendo uspokaja fanów: na razie nie planuje podwyżek cen Switch 2. Prezes firmy Shuntaro Furukawa podkreśla jednak, że sytuacja na rynku jest niestabilna i wymaga stałego monitoringu. Czy to oznacza droższą konsolę w niedalekiej przyszłości?
![]()
Sytuacja na rynku pamięci
Ostatnie miesiące przyniosły znaczący wzrost cen komponentów elektronicznych, w tym pamięci DRAM i NAND. Jak donoszą branżowe raporty, ceny RAM wzrosły nawet o 41%, a NAND o 8%. To efekt globalnych niedoborów, napędzanych m.in. przez boom na sztuczną inteligencję i zwiększone zapotrzebowanie na zaawansowane technologie. Nintendo, jako producent sprzętu, odczuwa te zmiany bezpośrednio - koszty produkcji Switch 2 mogą się zwiększyć, co wpływa na marże zysku firmy.
Prezes Shuntaro Furukawa w niedawnym wywiadzie dla japońskich mediów przyznał, że firma bacznie obserwuje te trendy. "Rynek pamięci jest zmienny, ale zabezpieczyliśmy dostawy z wyprzedzeniem, co minimalizuje natychmiastowy wpływ na nasze operacje" - stwierdził. Nie wykluczył jednak, że długoterminowe problemy mogą wymagać dostosowań.
Brak natychmiastowych zmian dla konsumentów
Na szczęście dla graczy, Nintendo podkreśla, że aktualnie nie ma "natychmiastowego wpływu" na ceny Switch 2. Konsola, która zadebiutowała w 2025 roku i sprzedała się w ponad 10 milionach egzemplarzy w pierwszych czterech miesiącach, pozostaje dostępna w dotychczasowej cenie. Furukawa unikał spekulacji na temat ewentualnych podwyżek, nazywając je "hipotetycznymi". Firma stara się amortyzować koszty poprzez optymalizację łańcucha dostaw i negocjacje z dostawcami.
Jednak analitycy branżowi, w tym eksperci z Tom's Hardware czy Wccftech, ostrzegają, że jeśli niedobory potrwają, Nintendo może być zmuszone do podniesienia cen. Podobne sytuacje widzieliśmy w przeszłości, np. podczas pandemii COVID-19, gdy braki chipów windowały koszty elektroniki.
Wpływ taryf i czynników zewnętrznych
Do problemów z pamięcią dochodzą jeszcze potencjalne taryfy celne. Furukawa wspomniał, że Nintendo monitoruje również zmiany w polityce handlowej, które mogłyby wpłynąć na import komponentów. W kontekście globalnych napięć handlowych, takich jak te między USA a Chinami, to kolejny czynnik ryzyka dla cen sprzętu gamingowego.
Firma nie chce przerzucać tych kosztów na konsumentów od razu, ale długofalowo może to wpłynąć na rentowność. Akcje Nintendo zanotowały spadek po doniesieniach o rosnących kosztach, co pokazuje, jak wrażliwy jest rynek na takie informacje.
Co to oznacza dla graczy?
Dla entuzjastów Nintendo, którzy rozważają zakup Switch 2, to dobry moment na decyzję - póki ceny pozostają stabilne. Konsola oferuje hybrydowy design, ulepszoną grafikę i bogatą bibliotekę gier, w tym hity jak nowe odsłony Mario czy Zelda. Jeśli jednak sytuacja na rynku pamięci się pogorszy, warto śledzić komunikaty firmy.
W szerszym ujęciu, te wyzwania podkreślają kruchość branży gamingowej w obliczu globalnych trendów. Nintendo, z doświadczeniem w nawigowaniu takimi kryzysami, prawdopodobnie znajdzie sposób na utrzymanie konkurencyjności. Pozostaje czekać na dalsze aktualizacje od giganta z Kioto.
Animal Crossing: New Horizons na Switch 2 - najtańszy upgrade od Nintendo
Nintendo po raz kolejny pokazuje, że dba o swoich fanów, oferując posiadaczom Animal Crossing: Ne...
Szalony Relay 70 Graczy w Super Mario 64 Podbija AGDQ 2026
Awesome Games Done Quick 2026 zakończyło się z przytupem - 70 speedrunnerów podjęło wyzwanie w...
Komentarze