Concord, hero shooter od Sony, który stał się synonimem klęski w branży gier, niespodziewanie wraca do życia. Fani, poświęcając miesiące na budowanie niestandardowego oprogramowania serwerowego, umożliwili ponowne granie w ten tytuł. Jednak radość może być krótkotrwała - Sony już wydało żądania DMCA, blokując projekt. To historia o pasji społeczności i korporacyjnych ograniczeniach, która pokazuje, jak gracze walczą o zachowanie ulubionych produkcji.

Historia wielkiego flopa
Concord zadebiutował w 2024 roku jako ambitny projekt studia Firewalk, wspieranego przez Sony. Gra miała być konkurencją dla Overwatch czy Valorant, oferując dynamiczną rozgrywkę w stylu hero shooter z unikalnymi postaciami i trybami multiplayer. Niestety, premiera okazała się katastrofą - niska sprzedaż, brak zainteresowania graczy i krytyka za przestarzały design doprowadziły do zamknięcia serwerów po zaledwie dwóch tygodniach. Sony nie tylko wyłączyło grę, ale też zamknęło całe studio, co uczyniło Concord jednym z najbardziej spektakularnych flopów w historii gamingu.
Fani na ratunek
Grupa entuzjastów, nie godząc się z losem produkcji, wzięła sprawy w swoje ręce. Przez miesiące deweloperzy-amatorzy rekonstruowali backend gry, tworząc niestandardowe serwery. Efekt? Concord stał się ponownie grywalny - fani rozegrali pełne mecze, dzieląc się nagraniami na platformach wideo. To nie pierwszy raz, gdy społeczność ożywia martwe tytuły; podobne projekty widzieliśmy przy The Crew czy starszych MMO. Inicjatywa pokazała, jak silna jest pasja graczy do nawet tych "zapomnianych" gier.
Techniczne wyzwania
Budowa custom servers wymagała odwrotnej inżynierii API gry, co jest skomplikowanym procesem. Twórcy musieli obejść zabezpieczenia Sony, by umożliwić połączenie i rozgrywkę. Chociaż projekt był jeszcze w fazie testowej, udowodnił, że Concord może funkcjonować poza oficjalną infrastrukturą.
Reakcja Sony i DMCA
Zaledwie godziny po publicznym ogłoszeniu, Sony zareagowało. Firma wydała żądania DMCA, usuwając filmy z YouTube pokazujące rozgrywkę na fanowskich serwerach. Główny deweloper projektu zawiesił zaproszenia, obawiając się dalszych kroków prawnych. To klasyczny przykład konfliktu między prawami autorskimi a zachowaniem dziedzictwa gier. Sony, chroniąc swoją własność intelektualną, effectively zamknęło Concord po raz drugi.
Co dalej dla Concord?
Przyszłość projektu jest niepewna. Fani mogą kontynuować prace w ukryciu, ale ryzyko pozwów jest realne. Ta sytuacja rodzi pytania o cyfrowe dziedzictwo - czy gry live-service powinny być skazane na zapomnienie po wyłączeniu serwerów? Społeczność gamingowa dyskutuje o potrzebie lepszych regulacji, by gracze mogli zachować dostęp do ulubionych tytułów.
Podobne przypadki, jak revival The Crew, pokazują, że fani nie poddają się łatwo. Czy Concord doczeka pełnego powrotu? Czas pokaże, ale ta historia podkreśla siłę społeczności w walce z korporacyjnymi decyzjami.
Kontrowersja w Call of Duty: Black Ops 7 - AI-generowane grafiki w stylu Studio Ghibli budzą gniew graczy
W najnowszej odsłonie serii Call of Duty, Black Ops 7, wybuchła burza wokół elementów graficzny...
Arknights: Endfield ewoluuje - usprawnienia w walce i fabryce przed betą
Arknights: Endfield, kontynuacja popularnej serii, przechodzi znaczące zmiany. Deweloperzy z Gryphl...
Komentarze